Wiem, wiem. To jeszcze prawie dwa miesiące, ale... Moja ciocia sprawiła, że zaczęłam już się na nie cieszyć. Była w sanatorium i przy okazji "wycieczkowania" odwiedziła fabrykę bombek choinkowych. Nie była by sobą, gdyby nie pomyślała o moich dzieciakach :D I tak, po jej powrocie, Mikołaj i Antosia dostali takie śliczności:
Poza tym troszkę mi się dni "wydłużą" z racji takiej, że niedługo zakończymy "zamykanie zimowe" prac budowlanych :) Bardzo dużo nas kosztuje czasu (i paliwa ;) ) ciągłe dopinanie działeczki i domku. Ale póki co - koniec z "fachowcami"! Jeszcze trzeba tylko posprzątać po nich, bo dekarze skończyli po bardzo wielkim ciemku w sobotę i już nie dali rady odgruzować okolicy :) Ale za to, że sprzątanie zostawili nam, opuścił pan kierowniczy dekarz 200zł z kosztu założenia dachówki :) Hihi! No za 200zł to mogę te 3 godziny na zebranie rozbitków poświęcić no nie?! ;)
To tyle na dziś :) Pada, więc biorę się za szydełkowe, tradycyjne zaległości :) Buziam cieplutko :*



