"Możliwość tworzenia można określić jeszcze inaczej: Jest to gotowość, by rodzić się na nowo każdego dnia."
Erich Fromm
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Narzuta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Narzuta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 września 2014

Kolorowy pożeracz czasowy

Czyli granny square w kolorze różowym :D
Niby kwadrat to mały twór i raz dwa się takowy dzierga.
Ale...
No właśnie :) Kolorowe to ustrojstwo wymaga zawiązania i schowania tysięcy nitek :P Ale tak pomalutku, delikatnie i w ogromnej cierpliwości ( ;) wrrrr) Ukazuje się kocyk Dla maleńkiej Julii :)
Juleczka pewnie jeszcze w mamusinym brzuszku, ale już już niedaleczko :D





Cukierkowo :D

Użyłam włóczek różnego rodzaju - żeby były i gładki, i puchate, i twardsze i mięciutkie... Żeby był ciekawy sla malutkich rączek :)
Zszyłam tym razem igłą dziewiarską. Planowałam połączyć szydełkiem, ale jakoś mi się nie widział taki "powyginany" tym razem :) 
Ma mieć docelowo 70/70cm. Jeszcze muszę wykończyć go na około... Będzie chyba białe wykończenie, koronką? Wachlarzami? Zależy od mamy Juleczki ;D
Uprzedzając prośby, dodaję tradycyjny wzór na kwadrat. Ja pomijam oczka łańcuszka między słupkami, jedynie robię je na rogach. Jest wtedy bardziej zwarty i nie taki dziurawy i o wiele lepiej się zszywa :) 



Ale wiecie... zostanę przy moich niebieskościach ;)



niedziela, 17 czerwca 2012

"ZaRobiona"...

Czyli dużo różnych rzeczy na raz ;)

Po pierwsze dziękuję za to, że mnie tutaj odwiedzacie! Dziękuję za wasze komentarze - dzięki nim po prostu chce mi się pracować :) Motywacja jest dwa razy większa, niż przed założeniem bloga :***

Tak jak poprzednio pisałam, zabrałam się za kilka rzeczy na raz. Nie lubię tak... Jakoś wolę zawsze coś zacząć i skończyć. Jak mi coś leżało nieskończone, to nie brałam się za nic innego. A tutaj proszę!
A wszystko przez ten koc. Robię go powolutku, bez przymusu. Może nawet zaniedbuję postanowienie "jeden kwadrat dziennie" (a nawet na pewno zaniedbuję ;) ale kwadratów przybywa i stosik rośnie i cieszy oczy.




Powoli gubię się w zestawieniach kolorów :) Musiałam dokupić kilka błękitów, żeby mi się zestawienia nie zaczęły powtarzać :) Póki co ma 90x90 Gdzie tam jeszcze do efektu końcowego...

Bynajmniej to właśnie przez to moje wieeelkie wyzwanie zdałam sobie sprawę z tego, ze jak coś leży i czeka a powolutku rośnie, to nie znaczy, że się pogniewało :D Po takim odkryciu, któremu pomógł też SAL, zabrałam się za kolejną rzecz, mimo, że "mam co robić i leży" :) Tosia przytaszczyła od 16-sto letniej kuzynki łóżeczko z laleczką "berchet". Ale... 
"Lalka nie może zasnąć bo nie ma podusi! Mamusiuuu!!! daj mi podusię dla mojej laluni!"
??? skąd do jasnej chusteczki???
"Tylko różową mamuniu, dobrze?"
??????? Rany świecie! A najlepsze jest to, że ona tak święcie wierzy, że jej to załatwię, że cóż robić... włóczka malinowa i ecru i podusia zrobiona.
" mamusiu, ale wiesz, twarda ta podusia dla mojej maleńkiej..."
bach - ma drugą stronę. I falbankę do tego. Koniec. Ale...
" Chłodno jej mamusiu"
Jakiś kawałek gałganka wycięłam i przykryłam powód zamieszania. Niestety
"ale wiesz, moja maleńka woli, żeby było jednakowe, jak podusia"
Ufff! Do roboty :D




Musiał być jeszcze koniecznie kwiatuszek i pościel w kolorze truskawek ze śmietanką gotowa :) Cieszę się szczerze mówiąc, że to dla niej zrobiłam (pomijam wszystkie buziaki od córy i od laluni i jeszcze od "mamusi laluni" (która na szczęście nie ma łóżeczka ;) Nawet jestem zdziwiona, jak niewiele rzeczy "handmade by mum" ma moja córa... Zmienię to koniecznie!

Poza tym wszystkim "na warsztacie" jeszcze firanka. Wiosenna, w przebiśniegi, ale ma letnie motyle ;D Firanka oczywiście na zamówienie, bo ja nie mam kompletnie jeszcze miejsca na takie robótki... Ale jak tylko na reszcie będzie gotowy DOM! To będzie firanka na każdą okazję i porę roku! (obiecuję sama sobie bo - wiadomo - dużych rzeczy robić nie lubię ;)


Poza tym byłam w sobotę u kuzynki - pierwszy raz w nowym mieszkaniu. Haftowałam dla niej monogram do ramki jako prezent "na nowe mieszkanie" ale niestety zdjęć brak... Szybko szybko i poszło. Ale byłam zadowolona :) Troszkę mnie te krzyżyki wciągają :) 
Gatuluje tym, które dotrwały do końca mojego długiego monologu! ;D Buziaki dla was :*



czwartek, 31 maja 2012

Wygrane Candy, Pierwszy SAL i same przyjemności :)

:)
Dotarła do mnie wczoraj wygrana w Candy u Patti miseczka! Jest prześliczna (gdzie by tu dokupić więcej takowych???). Bardzo dziękuję! Ucieszyłam się jak dziecko, ponieważ nigdy (słownie: N I G D Y) w życiu nic (słownie: N I C) nie wygrałam. Nawet loda na patyku ani coli w chipsach :) Więc ta właśnie miseczka jest dla mnie teraz symbolem odwróconego szczęścia! ;) Będzie już tylko lepiej.



Wspaniale pasuje do moich kocykowych kwadratów, których mam już 30sztuk :) U mnie to niewątpliwie sukces (choć powinno być póki co na oko 150...) Chociaż sama siebie podziwiam za cierpliwość do nich, bo ucinania i wiązania i wrabiania niteczek to już na prawdę mam "po kokardę" :D Może jakbym przysiadła i zabrała się do pracy, to by szybciej ich przybywało, ale... Staram się zrobić przynajmniej jeden dziennie, a i to nie zawsze mi wychodzi ;) Przydał by mi się pomocnik do tego zakańczania niteczek...
Moje cukiery również doczekała się na reszcie domku. Dotarły cało i zdrowo do Justynki - Tynki. Ciesze się ogromnie, że jej się spodobały :* Przytrafiła mi się przy okazji baaardzo miła "znajomość" - przesympatyczna osóbka a do tego cierpliwie odpisuje na moje przydługawe wiadomości ;)

A ja staram się rozszerzać swoje robótkowe "kompetencje" :)
Zapisałam się w ostatniej prawie chwili na SAL Domowy u Agnieszki. To mój pierwszy tego typu czyn i mam nadzieję, że się spiszę ;) Jest jednokolorowy, więc może łatwiej mi będzie sprostać wyzwaniu :) A motywacja dla mnie to duża pomoc :D Zapisy do jutra :)
Banerek pochodzi z bloga Agnieszki, tytuł motywu to Domowy Sampler - Nataszy Mlodetski.


Kolor jest dowolny, postępy w pracy publikujemy na swoich blogach w każdy piątek, a praca zaczyna się od jutra. Wzór już wydrukowany - leży i czeka na mulinkę :) Musiałam oczywiście poprosić Agę, jako doświadczoną w temacie, ile takowej muszę kupić, aby mi starczyło, ponieważ kupić trzeba oczywiście na necie z racji chusteczkowej lokalizacji w terenie ;) Pomyślałam o szarym... Może będzie poduszka do kocyka... Ale to jeszcze bym się musiała naumieć szyć! Hehehe. Ciekawe ;D

Na koniec dzisiejsza czapeczka. Niby już robiony model, ale... Taka zupełnie biała, z białym kwiatuszkiem i białą, satynową wstążeczką wydała mi się kompletnie inna niż poprzednia. A może blado? Jak myślicie?

Zbliża się deszczowy podobno weekend... No oby, bo roślinki już strasznie tęsknią za deszczem. A codzienne podlewanie po prostu hmmm.... no cóż - zwyczajnie mi się zbrzydło :D

Życzę więc dla odmiany duuużo deszczu waszym roślinkom ;)


środa, 16 maja 2012

Lato idzie więc...

Trzeba zrobić koc! ';)
Dziwaczna potrzeba, ale teraz akurat mam mniej innej pracy szydełkowej, więc... Dlaczego nie ;)
Widziałam kiedyś na blogu (już nie wiem czyim, ale chyba u Ateny ...) narzutę w skandynawskim stylu z kwadratów, w odcieniach błękitu. Mimo, że nigdy jakoś nie miałam serca do dużych projektów, ambitnie postanowiłam, że KIEDYŚ sobie zrobię taki Koc :) Kolory chciałam niebiesko - szare, już na poczet dopasowania do nowego domku (który jeszcze nawet nie ma fundamentu, ale za to umeblowany już jest prawie całkowicie ;) może do pokoju syna... Jeszcze się okaże ;D Zwłaszcza, że biorąc pod uwagę fakt, że domu jeszcze nie ma - mam szansę skończyć do przeprowadzki ;D



Kwadraty mają wymiar 15cm x 15cm. Będą wszystkie wykończone białym kolorem i takowym połączone. Początkowo trochę mi się nie podobało połączenie z szarym, takie mi się wydawały przybrudzone, ale jak już ich zrobiłam więcej, to się fajnie ze sobą dograły :) Zamierzenie jest takie, żeby nie było dwóch jednakowych kwadratów :D No ciekawe... Na razie mam 22 sztuki i pierwsze objawy znudzenia tą jednostajną dłubaniną... Ale to u mnie norma ;D Lubię szybko coś zrobić i brać się za następne zadanie, a tutaj się zapowiada "czasochłonnie".  Tylko kto powiedział, że zrobię na jedno posiedzenie :) Przecież jeść nie wołają ;D Tak tylko sobie pomyślałam, że jak pokażę początki wam dziewczynki, to będę miała większą motywację do pracy...

Poza tym "ogromnym wyzwaniem" poczyniłam czapeczkę na lato. Oczywiście bawełniana, delikatna i ażurowa. Bardziej dla ozdoby niż dla ciepełka :) Pojechała do małej panieneczki, która dopiero się urodzi :) Gorzej, jak urodzi się z sikorkiem ;D Choć to przy obecnej technice USG raczej pewne, ale zawsze zostaje ten 1%  :)


Swoją drogą, gdzie przepadły te czasy, kiedy oczekiwanie na dzieciątko było przyprawione nutką słodkiej niepewności? Kiedy rodzice czekali na narodziny, jak na cudną, największą w życiu niespodziankę z wiarą, że będzie to ta upragniona córeczka czy wymodlony przez wiele miesięcy synek... Kiedy nie kupiło się nawet koszulki "żeby nie zapeszyć" :) 
Teraz jest łatwiej. Dobiera się kolory do pokoiku, kupuje ubranka, zabawki, łóżeczko... Ale... No właśnie, ale czy nie pozbawiamy sami siebie najpiękniejszych nutek w melodii oczekiwania? 
I tak refleksyjnie, ze aż mi się zrobiła słodko wewnętrznie przypominam GabArte o wygranej w moim candy :) Zostały dwa dni na nadesłanie adresu. Jeśli kontaktu nie będzie, wylosuję drugiego zwycięzcę :)
Powrotu słoneczka życzę :*