"Możliwość tworzenia można określić jeszcze inaczej: Jest to gotowość, by rodzić się na nowo każdego dnia."
Erich Fromm
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dla Antosi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dla Antosi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 lutego 2014

Kociaczki

czyli czego się nie robi dla córeczki :)
Niedawno odwiedziły mnie przyjaciółki z internetu :D Obie z dziewczynkami, którym ja, ciocia internetowa, postanowiłam coś podarować od siebie. I to tak na prawdę, w pełnym tego słowa znaczeniu - od siebie :)
Malutka, półroczne dostała czapeczkę z czułkami. Druga dziewczynka, pięcioletnia, musiała dostać coś takiego, z czego była by osobiście zadowolona, więc czapka odpadała ;) Porwałam się więc na kolejne moje ostatnimi czasy wyzwanie - maskotkę :D
Onegdaj, na blogu Jareckiej w Deszczowym Domu  zobaczyłam Koty :) Oczywiście właścicielka bloga zaznaczyła, że to nie są JEJ koty, ale już z nią mi się skojarzyły i są na zawsze "kotami od Jareckiej" ;) Wzięłam więc byka za rogi i.... dało radę :D Co prawda kosztowało mnie to dwa wieczory i skurcze w lewym nadgarstku, ale udało się, a Marcelinka wyglądała na zadowoloną z prezentu :)



Moja Tosia tęsknie zerkała na kotka... Modliłam się w duchu, żeby tylko nie poprosiła o takiego samego :P Niestety moje modlitwy były za słabe najwyraźniej, ponieważ Tosia od wyjazdu naszych gości, rozpoczęła śpiewkę, pod tytułem: "Kiedy dla mnie zrobisz takiego kotka???" Przez tydzień pamiętała i codziennie miałczała o maskotkę "czy już dziś mi zrobisz?" No to dobra! Zabrałam się do roboty po raz kolejny i gdy już już byłam na finiszu, Kotka zaczęła potrzebować: spódniczki, bolerka, kokardki... W końcu oddałam ją córce, tłumacząc, że ona już teraz potrzebuje tylko jej opieki :D




Bolerko zdejmowane, spódniczka na stałe. Zgapiłąm się trochę i nie pomyślałam, ale na drugi raz już będzie "luzem" ;)
I kolejny raz dziękuję Jareckiej za inspirację :* 
p.s. Swoją drogą, to było by fajnie wiedzieć, jakże ona ma na imię....... ;)


poniedziałek, 25 listopada 2013

Pokolorować by troszkę

Czyli na jesienne szarugi najlepsze letnie kolorki :)
Bynajmniej dla mojego własnego komfortu psychicznego, trzeba było zdjąć z szydełka biele i szarości i zabrać się za coś w kolorze.... oczywiście niebieskim :D Konkretnie turkusowym ;)
I tak oto, dzięki postanowieniu pokolorowania zamglonego widoku za oknem, z pięknej, delikatnej włóczki Cotton Soft w kolorze soczystego turkusu powstała spódniczka dla mojej zachwyconej córeczki :)
Podziękowanie dziecka: "Mamuniu! Na reszcie coś dla mnie!" - bezcenne :)





Pasek z konieczności ;) Mój szczypiorek gubi spódniczki ;)
Postanowiłam częściej robić coś dla Tosi. Jej radość z otrzymanych ode mnie dzierganek bardzo mnie rozczuliła. Nawet do przedszkola poszła w spódniczce, dumna jak paw i pochwaliła się wychowawczyni i wszystkim koleżankom, że mamusia jej zrobiła. Ale ona uwielbia falbanki i koronki, więc wiedziałam, co zrobić, aby się spodobało ;)
Dużo słoneczka wam życzę :*

poniedziałek, 7 października 2013

"Żegnaj lato na rok..."

"Stoi jesień za mgłą..." Czyli dekorujemy "dorosły" płaszczyk, aby nadawał się do chodzenia ;)
A cała sprawa zrodziła się ztego, ze gusta mamusi różnią się nieco od upodobań córeczki ;) I cóż. Jakoś trzeba się dostosować. Musimy z Antosią obie nieco ustąpić. W efekcie dochodzenia do porozumienia w kwestii ubrania wierzchniego na jesień, powstało w ciągu wieczoru ponczo. Kolor bazowy - wybór Tosi, kolor wykończeiowy - mamy :D Na szczęście niewiele go w ponczu i w otoczeniu opowieści i achów i ochów, jaka to ona juz duża i elegancka, obyło się bez serduszek, kwiatuszków i innych dyndadełek ;)
Płaszczyk elegancki i stylowy, do tego "dorosły" da się teraz założyć ;)



A dziś rano, w drodze do przdszkola, moja córa pyta: Mamusiu, może chociaż jakiś diamenty mi dokleisz? :P 

niedziela, 25 sierpnia 2013

Szybka reperacja :D

Czyli jak zadowolić małego fusyta ;)
Fusyt = osóbka, której nie zawsze wszystko pasuje :) Delikatnie rzecz ujmując :P
Moja córa takowym właśnie bywa. Lubi rzeczy ładne, czyste i (to najbardziej!!!) różowe ;D
Wczoraj, podczas czyszczenia, od JEJ sandałek ulubionych (czyt: różowiasto-różowych :P ) odpadły nie mniej szałowe kwiatki. Przed wyjściem "na zakupy" dama stwierdza, że nie ma mowy, żeby założyła POPSUTE sandałki. Nie nadają się do chodzenia i koniec. Mega foch i obraza majestatu :) Najpierw się wkurzałam, groziłam, że pójdę sama itp, ale że w perspektywie był zakup trampków do przedszkola, musiałam to jakoś załatwić...
I szybko szybko, kawałek bawełny, szydełko i po 10 minutach już była moja dama skłonna założyć swoje "nowe" sandałki ;)



Radość dziecka - bezcenna :D Do tego motylki, a to już szczyt jej marzeń kompletnie :)
A wyglądały sobie tak: wersja "zepsuta i nie nadająca się da użytku"


Czyli można powiedzieć - przyjemne z pożytecznym :D

poniedziałek, 29 października 2012

Kolejna wymianka

czyli wsiąkam pomalutku w blogowe "handelki" :D
O wymiankę poprosiłam onegdaj Kasię z bloga Kreatywne życie . Kasia szyje cudne poszewki, woreczki i inne konieczne do posiadania rzeczy. Z uwagi na to, że moja córa chodzi do przedszkola, prosiłam Kasię o woreczek na kapcie/strój do ćwiczeń :) Nie było pośpiechu, ponieważ w efekcie Tosina grupa maluszków i tak nie przebiera się na w-f i ma swoją szatnię, więc ku mojej uciesze, worek został w domu i służy do chowania piżamek :)

Prawda, że piękny? Tosia włóczyła w nim lalki i filiżanki, aż musiałam zarekwirować, bo mi szkoda :D Wstrętna matka ze mnie, ale cóż ;) Na nowy domek schowam i kropka, bo na prawdę jest dokładnie taki, jaki chciałyśmy! :) 
Kasia poprosiła mnie o śnieżynki :) Fotka mojej paczuszki tutaj u właścicielki, bo ja - tradycyjnie - nie zrobiłam... :)
Bardzo ci Kasieńko dziękuję :* Cieszę się, że śnieżynki się podobają :)

A teraz znowu mi się szykuje prezent, ponieważ już mam kolejną osóbkę, która poprosiła mnie o wymiankę,  a jej cudeńka zachwycały mnie już dawno :) Strasznie się cieszę z góry na te moje prezenty i mam wielką motywację do pracy nad zamówieniem :) Ale to póki co TAJEMNICA :D Prawda Kinguś?

czwartek, 18 października 2012

Prezent od Joasi

Czyli wymianka blogowa :)
Na blogu Twórczych Mam zauroczył mnie jeden drobiazg. Straciłam głowę dla pewnego pierścioneczka, który wyszedł spod paluszków Joasi Poprosiłam ją więc o ten pierścionek, zupełnie szczerze mówiąc nie licząc na niego, ponieważ nie tylko mnie ten cudek się podobał:) Na szczęście Joasia pierścionek miała i mogła mi go podarować :) Ale oczywiście z koperty wyleciało całe stado różności :D


To mój poproszony pierścionek :) Piękny prawda?


Jeszcze jeden: W moim ulubionym kolorku


I bransoletka dla mojej królewny - drapnięta od razu :)


Ogromnie ci dziękuję Joasiu. Paczuszka dla ciebie już w drodze :) Mogę tylko pomarzyć, że będziesz równie zadowolona (bo w tym przypadku to ogromnie trudne, gdyż moje zadowolenie sięga księżyca ;)


wtorek, 16 października 2012

Jesienna aura

Czyli jak moja Tosia chciała też mitenki :)
-Mamusiuu??? dlaczego ty wszystko robisz dla innych dzieci?
- Ale co kochanie?
- No wszystko!
- Nie wiem co masz na myśli... Przecież ty jesteś moją córeczką, dla ciebie czytam, dla ciebie przygotowuję jedzonko, dla ciebie piorę, prasuję, kupuję sukienki. Wszystko dla ciebie właśnie robię.
- Mamusiu, ale ja mówię o szyciu... Że inne dzieci mają od ciebie czapeczki i rękawiczki i wiesz...
- Rękawiczki? Nie mają rękawiczek. :)
- No ta dla mnie zrób! Raz chociaż!

I tyle. I dziecko faktycznie nie przesadza :) Ma jedną czapkę, która ciągle ginie... Na zasadzie "szewc bez butów chodzi" :D Mamusia zapracowana, a dziecko się czuje poszkodowane. Więc cóż robić - zamówienia w kąt, włóczka w ruch i tak oto przedstawiam: 

W "używaniu"


Ale... Niestety kolor się nie przyjął... Pojechały więc jako niespodzianka w komplecie do czapeczki dla jednej królewny.


 A dla Tosi? MUSZĄ być różowe :D I będą. Na pewno! Obiecuję to jej i sobie i zrobię DZIŚ! Na pewno 
;D
Dopisuję, ponieważ mam jeszcze wydarzenie ;)
Moja koleżaneczka, zdolna nieludzko osóbka, uległa moim namowom i na reszcie założyła swojego bloga. Zapraszam w Agatki skromne progi. Na pewno będzie jej miło was gościć :)


niedziela, 17 czerwca 2012

"ZaRobiona"...

Czyli dużo różnych rzeczy na raz ;)

Po pierwsze dziękuję za to, że mnie tutaj odwiedzacie! Dziękuję za wasze komentarze - dzięki nim po prostu chce mi się pracować :) Motywacja jest dwa razy większa, niż przed założeniem bloga :***

Tak jak poprzednio pisałam, zabrałam się za kilka rzeczy na raz. Nie lubię tak... Jakoś wolę zawsze coś zacząć i skończyć. Jak mi coś leżało nieskończone, to nie brałam się za nic innego. A tutaj proszę!
A wszystko przez ten koc. Robię go powolutku, bez przymusu. Może nawet zaniedbuję postanowienie "jeden kwadrat dziennie" (a nawet na pewno zaniedbuję ;) ale kwadratów przybywa i stosik rośnie i cieszy oczy.




Powoli gubię się w zestawieniach kolorów :) Musiałam dokupić kilka błękitów, żeby mi się zestawienia nie zaczęły powtarzać :) Póki co ma 90x90 Gdzie tam jeszcze do efektu końcowego...

Bynajmniej to właśnie przez to moje wieeelkie wyzwanie zdałam sobie sprawę z tego, ze jak coś leży i czeka a powolutku rośnie, to nie znaczy, że się pogniewało :D Po takim odkryciu, któremu pomógł też SAL, zabrałam się za kolejną rzecz, mimo, że "mam co robić i leży" :) Tosia przytaszczyła od 16-sto letniej kuzynki łóżeczko z laleczką "berchet". Ale... 
"Lalka nie może zasnąć bo nie ma podusi! Mamusiuuu!!! daj mi podusię dla mojej laluni!"
??? skąd do jasnej chusteczki???
"Tylko różową mamuniu, dobrze?"
??????? Rany świecie! A najlepsze jest to, że ona tak święcie wierzy, że jej to załatwię, że cóż robić... włóczka malinowa i ecru i podusia zrobiona.
" mamusiu, ale wiesz, twarda ta podusia dla mojej maleńkiej..."
bach - ma drugą stronę. I falbankę do tego. Koniec. Ale...
" Chłodno jej mamusiu"
Jakiś kawałek gałganka wycięłam i przykryłam powód zamieszania. Niestety
"ale wiesz, moja maleńka woli, żeby było jednakowe, jak podusia"
Ufff! Do roboty :D




Musiał być jeszcze koniecznie kwiatuszek i pościel w kolorze truskawek ze śmietanką gotowa :) Cieszę się szczerze mówiąc, że to dla niej zrobiłam (pomijam wszystkie buziaki od córy i od laluni i jeszcze od "mamusi laluni" (która na szczęście nie ma łóżeczka ;) Nawet jestem zdziwiona, jak niewiele rzeczy "handmade by mum" ma moja córa... Zmienię to koniecznie!

Poza tym wszystkim "na warsztacie" jeszcze firanka. Wiosenna, w przebiśniegi, ale ma letnie motyle ;D Firanka oczywiście na zamówienie, bo ja nie mam kompletnie jeszcze miejsca na takie robótki... Ale jak tylko na reszcie będzie gotowy DOM! To będzie firanka na każdą okazję i porę roku! (obiecuję sama sobie bo - wiadomo - dużych rzeczy robić nie lubię ;)


Poza tym byłam w sobotę u kuzynki - pierwszy raz w nowym mieszkaniu. Haftowałam dla niej monogram do ramki jako prezent "na nowe mieszkanie" ale niestety zdjęć brak... Szybko szybko i poszło. Ale byłam zadowolona :) Troszkę mnie te krzyżyki wciągają :) 
Gatuluje tym, które dotrwały do końca mojego długiego monologu! ;D Buziaki dla was :*