A cała sprawa zrodziła się ztego, ze gusta mamusi różnią się nieco od upodobań córeczki ;) I cóż. Jakoś trzeba się dostosować. Musimy z Antosią obie nieco ustąpić. W efekcie dochodzenia do porozumienia w kwestii ubrania wierzchniego na jesień, powstało w ciągu wieczoru ponczo. Kolor bazowy - wybór Tosi, kolor wykończeiowy - mamy :D Na szczęście niewiele go w ponczu i w otoczeniu opowieści i achów i ochów, jaka to ona juz duża i elegancka, obyło się bez serduszek, kwiatuszków i innych dyndadełek ;)
Płaszczyk elegancki i stylowy, do tego "dorosły" da się teraz założyć ;)
A dziś rano, w drodze do przdszkola, moja córa pyta: Mamusiu, może chociaż jakiś diamenty mi dokleisz? :P

